Przygnębienie czy już depresja?

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Czasem granica pomiędzy przygnębieniem, a depresją rzeczywiście może być mało wyraźna. Jednak psychiatra w tym przypadku jest w stanie postawić prawi­dłową diagnozę i rozróżnić te dwa stany psychiczne. Jeśli ob­niżenie nastroju uniemożliwia normalne funkcjonowanie albo zły nastrój, połączony z innymi niepokojącymi sygnałami utrzymuje się dłużej niż dwa tygodnie, praw­dopodobnie mamy do czynienia z depresją. I taki stan wymaga leczenia. Nie warto czekać, gdyż w ten sposób tylko niepotrzeb­nie wydłużamy proces leczenia i… cierpienie. Nawet jeśli zdarzyłoby się, że w pewnym mo­mencie objawy same ustąpią, w każdej chwili mogą powrócić i na nowo skraść radość życia. Depresję nie zawsze jest łatwo rozpoznać. Jeśli objawy choroby są mniej nasilone, wielu cho­rych kosztem ogromnego wysił­ku zmusza się do w miarę możliwości normalnego funkcjono­wania, gdyż wstydzi się swojej słabości i usiłuje ją ukryć przed otoczeniem. Dlatego jeśli sami nie zdecydują się szukać profe­sjonalnej pomocy, ich problemy długo mogą pozostać niezauwa­żone i z czasem się pogłębiać.

Niepokojące sygnały :

• Bliska tobie osoba jest ciągle smutna, przygnębiona, nic ją nie cieszy.
• Traci zainteresowa­nie swoim hobby i zajęciami, którym wcześniej z taką pasją się oddawała.
• Jest bardzo apatycz­na, niechętna do po­dejmowania jakich­kolwiek działań.
• Mówi wolniej, myśli wolniej, spowalniają się jej ruchy.
• Jest ciągle zmęczona.
• Przez cały czas towa­rzyszy jej nieuzasad­niony lęk albo dziwny niepokój.
• Ma problemy z zapa­miętywaniem infor­macji i koncentracją.
• Obniża się jej samo­ocena, neguje swoje dotychczasowe osiągnięcia.
• Traci apetyt, chudnie.
• Nękają ją nerwobó­le, bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, dla których trudno znaleźć somatyczną przyczynę.

Słabość czy choroba?

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Z niepokojem obserwu­jesz zmiany w zachowaniu najbliższej ci osoby. Człowiek, z którym tyle cię łączy, coraz częściej wydaje się kimś zupeł­nie innym. Kiedyś pełen inicja­tywy, kipiący energią i radością życia, popadł w dziwną apatię. Zaniedbuje swoje obowiązki, stracił zainteresowanie światem, długie godziny spędza wpatrzo­ny w sufit i prawie się nie odzy­wa. “Co się z nim stało? - zastanawiasz się. - Dlaczego aż tak się zmienił?” Jeszcze do niedaw­na ciepły i serdeczny, dręczy cię swoją obojętnością. Wydaje się niezdolny do radości i wzru­szeń, zamknięty we własnym świecie, do którego ty nie masz wstępu. Gorączkowo poszuku­jesz przyczyn tego stanu i popa­dasz w coraz większą frustrację. Denerwuje cię jego bierność, masz ochotę mocno nim po­trząsnąć i zmusić do tego, aby wszystko było jak dawniej. Tymczasem to dziwne zachowa­nie nie musi być przejawem złej woli, chłodu uczuciowego, ukrytych żalów czy pretensji - tak objawia się depresja. Lekarze szacują, że co 5. z nas miewa przynajmniej raz w życiu epizod tej choroby. Przypusz­czają też, że osoby, które z powodu smutku, przygnębienia, utraty energii i radości życia zgłaszają się do lekarza, stano­wią zaledwie 20-30 procent wszystkich chorych na depresję. Pozostali cierpią, lecz nie szuka­ją pomocy, gdyż albo nie są świadomi, że chorują, albo nie mogą przełamać swojego lęku przed wizytą u psychiatry. Tymczasem im wcześniej roz­pocznie się leczenie, tym będzie ono krótsze i łatwiejsze. W Pol­sce chory trafia do specjalisty po roku od wystąpienia obja­wów. Oznacza to rok niepotrzebnych cierpień, którym można zaradzić. Bierność, apatia, zaniedbywanie obowiązków, wycofywanie się z kontaktów z otoczeniem w tym przypadku nie wynikają - jak sądzą niektórzy - z użalania się nad sobą - to choroba, którą trzeba leczyć. Nie pomogą wy­głaszane autorytatywnym to­nem rady w rodzaju: “Weź się w garść!”, “Zajmij się czymś, a nie będziesz miał czasu myśleć o głupotach”. W mózgu osoby chorej na depresję zachodzą konkretne zmiany biochemicz­ne. Obniżenie nastroju wiąże się z zaburzeniami przesyłania impulsów nerwowych, a do­kładniej funkcjonowania dwóch neuroprzekaźników: serotoniny i noradrenaliny, zwanych hormonami szczęścia.

Zabójcza depresja

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Depresja jest mroczna, dokuczliwa, dręcząca. Zabiera radość życia, a przynosi bezgraniczne cierpienie, odrętwienie, bezsilność, bezradność i lęk. Jest okrutna dla wszystkich, których wzięła w swoje objęcia. Potrafi zupełnie odebrać możliwość działania, myślenia, odczuwania. Niechęć do życia, jaką z sobą niesie, zabiera apetyt, sen, zainteresowania, pamięć. Potrafi nawet skłonić do odebrania sobie życia. Bez względu na to, jaki jest jej powód, w efekcie zabiera człowiekowi energię życiową. Rozwija się skrycie, podstępnie i coraz bardziej nas ogranicza w działaniu. Ona czeka na odpowiedni moment, by zabrać nam to co kochamy - życie. Robi to brutalnie, szarpiąc nas po kawałku, aż pozostanie nicość i bezsens istnienia. Każda jej postać jest czarna, szara, bura, bez wyrazu. Na twarzy maluje cierpienie, pochyla sylwetkę ciała, paraliżuje myśli. Nietrudno ją poznać, ale często trudno z nią podjąć walkę. Dlaczego tak się dzieje, że pomimo szybkiego jej rozpoznania towarzyszy nam długo? Co takiego musi nam zrobić, jak nas skrzywdzić, byśmy wreszcie chcieli wyrwać się z jej objęć? Co takiego musi się wydarzyć, by nasze otoczenie zauważyło, że wobec niej staliśmy się bezradni? Co ona nam daje, że przez długi czas nie chcemy, ale i chcemy jej towarzystwa? Może pragnęliśmy od tego wszystkiego co do tej pory robiliśmy uciec na chwilę, a ona zabrała nas na dłużej i tkwimy tak w beznadziei, bo nie mamy pomysłu na życie. W jej, ramionach chowamy się przed przykrościami, obowiązkami, nakazami, bólem i problemami, które z sobą niesie rzeczywistość. Tylko do pewnego czasu możemy się z tego labiryntu wycofać i wyjść, każdy krok do przodu pogrąża nas w ciemności. Bywają i takie sytuacje, że nie aż tak wiele zależy od nas. Depresja może być w nas i tam drzemać, a przebudzi się w sprzyjających dla niej okolicznościach.