Maski depresji

Tagi : , , , , , , , , , , , , , ,

Zdarza się i tak, że sam chory nie podejrzewa, iż cierpi na depresję. Czasem ukrywa się ona bowiem pod objawami innych schorzeń - określa się je mianem “masek” depresji. Mogą to być bóle głowy, pleców, klatki piersiowej albo dolegli­wości ze strony przewodu po­karmowego. To one wysuwają się na pierwszy plan, a smutek czy przygnębienie zarówno lekarz, jak i pacjent są skłonni przypisywać chorobie somatycznej, na którą wskazywałyby objawy. Zresztą chory często nie wspomina lekarzowi o obni­żeniu nastroju, gdyż to wydaje mu się mało istotne. Jeśli więc badania nie wykazują zmian w organizmie, za niepokojącymi objawami może stać depresja. Często pierwszym sygnałem alarmowym są problemy ze snem - chory zasypia bez pro­blemów, ale budzi się po kilku godzinach i nie może ponownie zasnąć. Wielu pacjentów nie zgłasza się do lekarza, gdyż nie wierzy, że psychiatra jest im w stanie skutecznie pomóc.

Przygnębienie czy już depresja?

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Czasem granica pomiędzy przygnębieniem, a depresją rzeczywiście może być mało wyraźna. Jednak psychiatra w tym przypadku jest w stanie postawić prawi­dłową diagnozę i rozróżnić te dwa stany psychiczne. Jeśli ob­niżenie nastroju uniemożliwia normalne funkcjonowanie albo zły nastrój, połączony z innymi niepokojącymi sygnałami utrzymuje się dłużej niż dwa tygodnie, praw­dopodobnie mamy do czynienia z depresją. I taki stan wymaga leczenia. Nie warto czekać, gdyż w ten sposób tylko niepotrzeb­nie wydłużamy proces leczenia i… cierpienie. Nawet jeśli zdarzyłoby się, że w pewnym mo­mencie objawy same ustąpią, w każdej chwili mogą powrócić i na nowo skraść radość życia. Depresję nie zawsze jest łatwo rozpoznać. Jeśli objawy choroby są mniej nasilone, wielu cho­rych kosztem ogromnego wysił­ku zmusza się do w miarę możliwości normalnego funkcjono­wania, gdyż wstydzi się swojej słabości i usiłuje ją ukryć przed otoczeniem. Dlatego jeśli sami nie zdecydują się szukać profe­sjonalnej pomocy, ich problemy długo mogą pozostać niezauwa­żone i z czasem się pogłębiać.

Niepokojące sygnały :

• Bliska tobie osoba jest ciągle smutna, przygnębiona, nic ją nie cieszy.
• Traci zainteresowa­nie swoim hobby i zajęciami, którym wcześniej z taką pasją się oddawała.
• Jest bardzo apatycz­na, niechętna do po­dejmowania jakich­kolwiek działań.
• Mówi wolniej, myśli wolniej, spowalniają się jej ruchy.
• Jest ciągle zmęczona.
• Przez cały czas towa­rzyszy jej nieuzasad­niony lęk albo dziwny niepokój.
• Ma problemy z zapa­miętywaniem infor­macji i koncentracją.
• Obniża się jej samo­ocena, neguje swoje dotychczasowe osiągnięcia.
• Traci apetyt, chudnie.
• Nękają ją nerwobó­le, bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, dla których trudno znaleźć somatyczną przyczynę.

Słabość czy choroba?

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Z niepokojem obserwu­jesz zmiany w zachowaniu najbliższej ci osoby. Człowiek, z którym tyle cię łączy, coraz częściej wydaje się kimś zupeł­nie innym. Kiedyś pełen inicja­tywy, kipiący energią i radością życia, popadł w dziwną apatię. Zaniedbuje swoje obowiązki, stracił zainteresowanie światem, długie godziny spędza wpatrzo­ny w sufit i prawie się nie odzy­wa. “Co się z nim stało? - zastanawiasz się. - Dlaczego aż tak się zmienił?” Jeszcze do niedaw­na ciepły i serdeczny, dręczy cię swoją obojętnością. Wydaje się niezdolny do radości i wzru­szeń, zamknięty we własnym świecie, do którego ty nie masz wstępu. Gorączkowo poszuku­jesz przyczyn tego stanu i popa­dasz w coraz większą frustrację. Denerwuje cię jego bierność, masz ochotę mocno nim po­trząsnąć i zmusić do tego, aby wszystko było jak dawniej. Tymczasem to dziwne zachowa­nie nie musi być przejawem złej woli, chłodu uczuciowego, ukrytych żalów czy pretensji - tak objawia się depresja. Lekarze szacują, że co 5. z nas miewa przynajmniej raz w życiu epizod tej choroby. Przypusz­czają też, że osoby, które z powodu smutku, przygnębienia, utraty energii i radości życia zgłaszają się do lekarza, stano­wią zaledwie 20-30 procent wszystkich chorych na depresję. Pozostali cierpią, lecz nie szuka­ją pomocy, gdyż albo nie są świadomi, że chorują, albo nie mogą przełamać swojego lęku przed wizytą u psychiatry. Tymczasem im wcześniej roz­pocznie się leczenie, tym będzie ono krótsze i łatwiejsze. W Pol­sce chory trafia do specjalisty po roku od wystąpienia obja­wów. Oznacza to rok niepotrzebnych cierpień, którym można zaradzić. Bierność, apatia, zaniedbywanie obowiązków, wycofywanie się z kontaktów z otoczeniem w tym przypadku nie wynikają - jak sądzą niektórzy - z użalania się nad sobą - to choroba, którą trzeba leczyć. Nie pomogą wy­głaszane autorytatywnym to­nem rady w rodzaju: “Weź się w garść!”, “Zajmij się czymś, a nie będziesz miał czasu myśleć o głupotach”. W mózgu osoby chorej na depresję zachodzą konkretne zmiany biochemicz­ne. Obniżenie nastroju wiąże się z zaburzeniami przesyłania impulsów nerwowych, a do­kładniej funkcjonowania dwóch neuroprzekaźników: serotoniny i noradrenaliny, zwanych hormonami szczęścia.

Chroń się przed depresją!

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielokrotnie udaje nam się uchronić się przed depresją i czynimy to w trakcie całego swojego życia, ale nie bądźmy pewni następnego razu. Każdy z nas może sobie na nią zapracować, chociaż nie zrobi tego świadomie. Nim spróbuje nas ogarnąć smutek czy przygnębienie, znajdźmy sobie jakieś interesujące nas zajęcie, rozmawiajmy z ludźmi szczerze o naszych uczuciach, wyznaczajmy sobie jakieś cele i cieszmy się, że do nich zmierzamy, nie śpieszmy się, nie walczmy z sobą, nie pielęgnujmy nienawiści, bądźmy wyrozumiali pomagajmy innym. Uśmiechajmy się do siebie nawzajem i nauczmy się śmiać z samych siebie. Dostrzegajmy otaczającą nas przyrodę i cieszmy się z drobiazgów. Jeżeli polubimy samych siebie, tej czarnej damie będzie do nas nie po drodze. W niektórych stanach depresyjnych pomaga często rozmowa z kimś bliskim, oparcie, jakie mamy w rodzinie czy wśród przyjaciół. Wystarczy, by ten kto pomaga, ze zrozumieniem słuchał, nie oceniał i nie radził. Jeżeli to nie daje efektu, powinniśmy się zgłosić się do psychiatry, który postawi diagnozę i oceni czy dany stan wymaga włączenia środków przeciwdepresyjnych. Jeżeli tak, to zgodnie z jego zaleceniami należy te leki przyjmować, a podczas kolejnej wizyty, kiedy powróci już chęć życia, lekarz zapewne zaleci terapię. Depresja jest chorobą i należy ją leczyć, ponieważ w innym wypadku albo nas zupełnie zdegraduje, albo - w wersji najbardziej optymistycznej - nie pozwoli rozwinąć skrzydeł i ograniczy nasze możliwości. Nikt nie musi cierpieć, kiedy w dzisiejszych czasach dysponujemy takimi lekami i sposobami postępowania terapeutycznego. Nie ma się czego obawiać, ponieważ ani psychiatra ani leki przez niego stosowane nie mają szkodzić, mają pomóc i pomagają wielu ludziom, którzy sami lub w towarzystwie bliskich zgłaszają się do gabinetu. Psychoterapia to czas rozsądnie spędzony w towarzystwie człowieka, który zna powody powstawania zaburzeń i ma narzędzia w postaci metod postępowania terapeutycznego, za pomocą których będzie odbudowywał nasze osłabione mechanizmy obronne. Lekarz podając nam leki obniży nasz poziom lęku, a terapeuta będzie wskazywał drogi, po których można zacząć stąpać a potem odważnie chodzić, będzie naszym przewodnikiem na drodze poznania i zaakceptowania siebie. Wreszcie znajdziemy trochę czasu, by się nad wieloma sprawami zastanowić i sami odkryjemy, w jakich pułapkach własnego myślenia byliśmy. Często bowiem jesteśmy dla samych siebie największymi wrogami i nikt nam nie robi większej krzywdy niż my sami tym co o sobie myślimy, jakie nosimy przeświadczenia i czego jesteśmy pewni.