Przyczyny depresji

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jesteśmy skłonni sądzić, że depresja zawsze ma źródło w przy­krych dla nas przeżyciach. Bardzo często tak jest rzeczywi­ście. Śmierć bliskiej osoby, roz­wód, porzucenie, utrata pracy, niepewność jutra mogą wywo­łać u co wrażliwszych z nas de­presję - lekarze mówią wówczas o depresji egzogennej. Czasem jednak rozwija się ona bez ze­wnętrznej przyczyny, a winna jest wyłącznie “niewłaściwa che­mia”. Bywa nawet i tak, że ktoś w dobrej dotąd kondycji psy­chicznej pewnego dnia budzi się przygnieciony smutkiem, który stopniowo uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Taką depresję, której przyczyna tkwi w samym organizmie, a nie w zbiegu przykrych okoliczności i zdarzeń, specjaliści określają mianem depresji endogennej. Zdarza się i tak, że depresja roz­wija się pod wpływem innych chorób. Konsekwencją niektórych schorzeń, zwłaszcza o pod­łożu hormonalnym, są zmiany biochemiczne w organizmie powodujące zaburzenia nastro­ju. Może ją także wyzwolić stres związany z poważną, zagrażają­cą życiu chorobą, np. z nowo­tworem, zwłaszcza gdy jej lecze­nie wiąże się z dużą uciążliwo­ścią dla pacjenta lub z okalecze­niem. Lekarze twierdzą jednak, że zazwyczaj mechanizm powstawania choroby jest złożo­ny i nakłada się tutaj działanie wielu czynników. Chwile smutku, zwątpienia w sens życia, izolowania się od otoczenia przeżywa od czasu do czasu każdy z nas.

Niedobory światła

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Światło słoneczne - lub zbliżone do niego parametrami światło sztuczne - jest najsilniejszym zewnętrznym regulatorem rytmów biologicznych człowieka, np. czuwanie - sen, aktywności mózgowej, temperatury wewnętrznej ciała czy wydzielania hormonów. Od zarania dziejów ziemski rytm dnia i nocy kształtował zachowanie człowieka, wpływał na funkcjonowanie jego organizmu. Jesteśmy genetycznie przysposobieni do aktywności dziennej. Gdy dochodzi do spadku ilości lub jakości światła, nasz organizm natychmiast zaczyna to odczuwać. Wraz ze skróceniem długości dnia ponad 75% populacji odczuwa negatywne skutki braku światła, objawiające się zmianami funkcjonowania organizmu. Od początku jesieni aż do końca zimy wiele osób zauważa u siebie obniżenie nastroju, wzmożoną senność, wzrost apetytu, szczególnie na węglowodany, co z kolei jest przyczyną wzrostu masy ciała. Pojawiają się „smuteczki”, chandry, zimowe „bluesy” lub wręcz ciężkie objawy depresji, uniemożliwiające wykonywanie dotychczas dobrze spełnianych obowiązków. Piętrzą się zaległości, z którymi nie można sobie poradzić. Z powodu tzw. depresji zimowej obniża się motywacja do utrzymywania kontaktów towarzyskich. Osoby przeżywające takie objawy często mówią, że chętnie zapadłyby w zimowy sen, a ich zachowanie jest spowodowane brakiem możliwości zrealizowania tego pragnienia. Wiosną „budzą się” i otrząsają ze wszystkich zimowych objawów depresji. Te same osoby są aktywne latem, a kolejnej jesieni znów popadają w smutki i chandry, znów się objadają, stają się senne, popadają w stagnację. Tak dzieje się z roku na rok w każdym kolejnym sezonie jesienno - zimowym. Na „zimowe smutki” mogą cierpieć dzieci, młodzież w okresie dojrzewania, osoby dorosłe, a szczególnie kobiety w ciąży czy w okresie poporodowym, jak również w okresie menopauzy, mężczyźni podczas andropauzy, lub osoby w starszym wieku. Osoby cierpiące na zimową depresję gdy tylko zaobserwują u siebie pierwsze objawy, powinny przystąpić do zapobiegania jej rozwojowi. Póki jeszcze chce się chcieć. Bierność, liczenie na samoistną poprawę nieuchronnie zawodzą. Dochodzi do wzmożenia objawów depresyjnych.