Potrzeba wsparcia i bliskości

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Ważnym czynnikiem decydującym o powodzeniu leczenia depresji jest nastawienie rodzi do choroby i samego chorego. Depresja zmienia bowiem zu­pełnie jego samoocenę. Staje s bardzo krytyczny wobec siebie ma skłonność do negowania wszystkich swoich osiągnięć z teraźniejszości i przeszłości. Nie wierzy również, aby w przyszłości cokolwiek mogło zmienić się na lepsze. Ma poczucie że jest dla bliskich ciężarem. W skrajnych przypadkach może sądzić, że to, co obecnie przeżywa, jest karą za wszystkie (wyimaginowane w tym przypad­ku) winy z przeszłości. Potrze­buje więc przede wszystkim ciepła i wsparcia. Jeśli ich nie otrzyma, pogłębi się u niego poczucie osamotnienia i prze­świadczenie, że jest bezużytecz­ny. Dlatego tak istotne jest, aby zauważać podejmowane przez chorego próby podźwignięcia się z depresji i chwalić za każdy najmniejszy sukces. Dla osoby w ciężkiej depresji nawet naj­prostsze czynności stają się zadaniem ponad siły i sama nie jest w stanie sobie z nimi poradzić. Dlatego bliscy muszą pogodzić się z tym, że czasowo na ich barki spadnie więcej obowiązków. Rodzina chorego powinna być też wyczulona na wszelkie wypowiedzi i sygna­ły mogące świadczyć o tym, że chory myśli o samobójstwie. Według różnych źródeł aż 15-25 procent chorych na depresję odbiera sobie życie. Wbrew pozorom samobójstw raczej nie popełniają osoby w głębokiej depresji, gdyż w tej fazie choroby nie są zdol­ne do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku. Krytyczny jest moment wychodzenia z depresji, gdyż pacjent odzyskuje wolę działa­nia, ale w dalszym ciągu może być przekonany o bezcelowości swojej egzystencji i pesymistycz­nie spoglądać w przyszłość. Wtedy zdarza się najwięcej prób samobójczych.

Słabość czy choroba?

Tagi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Z niepokojem obserwu­jesz zmiany w zachowaniu najbliższej ci osoby. Człowiek, z którym tyle cię łączy, coraz częściej wydaje się kimś zupeł­nie innym. Kiedyś pełen inicja­tywy, kipiący energią i radością życia, popadł w dziwną apatię. Zaniedbuje swoje obowiązki, stracił zainteresowanie światem, długie godziny spędza wpatrzo­ny w sufit i prawie się nie odzy­wa. “Co się z nim stało? - zastanawiasz się. - Dlaczego aż tak się zmienił?” Jeszcze do niedaw­na ciepły i serdeczny, dręczy cię swoją obojętnością. Wydaje się niezdolny do radości i wzru­szeń, zamknięty we własnym świecie, do którego ty nie masz wstępu. Gorączkowo poszuku­jesz przyczyn tego stanu i popa­dasz w coraz większą frustrację. Denerwuje cię jego bierność, masz ochotę mocno nim po­trząsnąć i zmusić do tego, aby wszystko było jak dawniej. Tymczasem to dziwne zachowa­nie nie musi być przejawem złej woli, chłodu uczuciowego, ukrytych żalów czy pretensji - tak objawia się depresja. Lekarze szacują, że co 5. z nas miewa przynajmniej raz w życiu epizod tej choroby. Przypusz­czają też, że osoby, które z powodu smutku, przygnębienia, utraty energii i radości życia zgłaszają się do lekarza, stano­wią zaledwie 20-30 procent wszystkich chorych na depresję. Pozostali cierpią, lecz nie szuka­ją pomocy, gdyż albo nie są świadomi, że chorują, albo nie mogą przełamać swojego lęku przed wizytą u psychiatry. Tymczasem im wcześniej roz­pocznie się leczenie, tym będzie ono krótsze i łatwiejsze. W Pol­sce chory trafia do specjalisty po roku od wystąpienia obja­wów. Oznacza to rok niepotrzebnych cierpień, którym można zaradzić. Bierność, apatia, zaniedbywanie obowiązków, wycofywanie się z kontaktów z otoczeniem w tym przypadku nie wynikają - jak sądzą niektórzy - z użalania się nad sobą - to choroba, którą trzeba leczyć. Nie pomogą wy­głaszane autorytatywnym to­nem rady w rodzaju: “Weź się w garść!”, “Zajmij się czymś, a nie będziesz miał czasu myśleć o głupotach”. W mózgu osoby chorej na depresję zachodzą konkretne zmiany biochemicz­ne. Obniżenie nastroju wiąże się z zaburzeniami przesyłania impulsów nerwowych, a do­kładniej funkcjonowania dwóch neuroprzekaźników: serotoniny i noradrenaliny, zwanych hormonami szczęścia.